Zdolność kredytowa

currency-221320__180To właśnie zdolność kredytowa jest podstawowym czynnikiem, który ma wpływ na możliwość zaciągnięcia kredytu hipotecznego. Innych kredytów zresztą też. Określa wprost zdolności osoby ubiegającej się o kredyt do jego terminowej spłaty, bez opóźnień. Zależy przede wszystkim od wysokości zarobków, która przecież ogranicza maksymalną wielkość raty kredytu.  Jeśli masz wysoką zdolność kredytową, wzięcie kredytu nie jest trudne. Bank wie, że spłacisz kredyt bez żadnych kłopotów, bo dużo zarabiasz. Rata Twojego kredytu jest niższa od comiesięcznych przychodów. Wynagrodzenie spokojnie wystarcza na pokrycie kosztów życia, na spłacenie raty za samochód i nawet po wliczeniu raty kredytu jeszcze coś zostaje. Jesteś więc dla banku bezpiecznym klientem, któremu można bezpiecznie pożyczyć pieniądze. Bezpiecznie, bo bez ryzyka kłopotów z ich regularną spłatą.  Jeśli masz niską zdolność kredytową, życie nie jest już tak piękne. Będziesz się więc musiał wykazać znacznie większym zaangażowaniem, by bank udzielił Ci kredytu. Bo bank boi się, że pojawią się jakieś czynniki, które uniemożliwią Ci spłatę kredytu. Musisz więc przedstawić żyrantów, którzy w razie jakichś kłopotów (jak stracisz pracę albo żona od Ciebie odejdzie) wspomogą Cię w spłacie kredytu. Musisz więc dopłacić za ubezpieczenie kredytu na wypadek straty pracy. Albo na ubezpieczenie na życie, gdy jeśli to właśnie Ty jesteś jedynym żywicielem rodziny a żona siedzi w domu wychowując dzieci. Wtedy koszty kredytu są większe, bo przecież właśnie te ubezpieczenia są kosztem kredytu… Wtedy kupno mieszkania będzie po prostu droższe…   Ocena zdolności kredytowej jest nie jest obiektywna. Banki obliczają ją biorąc pod uwagę różne czynniki. Pracownik budżetówki, który zarabia mało, ale ma małe ryzyko utraty pracy i spłaca do tej pory regularnie wszystkie zobowiązania, wydaje się być dobrym (bezpiecznym) kredytobiorcą. Architekt zarabiający dużo, ale nieregularnie, mający kłopoty z terminowym płaceniem rachunków za telefon i kablówkę, zdaje się być bardziej ryzykownym klientem. Dlatego właśnie nie tylko wysokość wynagrodzenia jest brana pod uwagę przy określaniu zdolności.

Reklama i promocja

euro-210789__180Każdego dnia, gdy włączymy telewizje, zasypują nas miliony reklam. Jako potencjalni klienci mamy okazję napatrzeć się na reklamy czekolad, samochodów, piwa, wędlin, wszystkiego co możliwe. Jednak ostatnio w mediach królują kredyty gotówkowe. Średnio co trzecia reklama dotyczy właśnie kredytów i ofert banków. Sposobów na zyskanie uwagi i zaufania klienta można wymieniać bez liku. Od chociażby prezentowania kredytu jak mięcha na tacce, aż po kaskaderskie wyczyny kredytobiorców jednego z banków, w którym nawet ładnie pakują pieniądze. Nawet na ulicy, gdzie teoretycznie powinniśmy być uchronieni od reklam, i tak zostaniemy zasypani ulotkami na temat pożyczek pieniędzy.  Dla jednych ciągłe trąbienie na każdym kroku na temat ofert banków jest uciążliwe, a dla drugich to wielka szansa, a dla trzecich to zgubne mydlenie oczu.   Zacznijmy od tych ostatnich. Osoby, które są bardzo podatne na psychologiczne chwyty reklamy, np. takie, że pożyczka będzie dostarczona do domu, mogą niestety popaść w wielkie kłopoty. Często te osoby myślą, że pod hasłem tanie kredyty kryją się tylko same zalety, oczywiście zalet jest sporo, ale są również zobowiązania. Zdarza się, że osoba nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i może sprawiać wrażenie, iż myśli że dano jej pieniądze i że oddanie pożyczki to pestka i że spłaca się równie szybko, jak się pożycza. Niestety w wielu wypadkach osoby, które nierozważnie podjęły kredyt mają później ogromne problemy ze spłatą, wpadają w długi, a potem twierdzą, że te całe kredyty to mydlenie oczu, a nie ich błąd.  Co do osób, które w kredytach widzą swoją szansę to sytuacja jest prosta. Dzięki reklamom potencjalni kredytobiorcy mogą dowiedzieć się mniej więcej jak wyglądają najlepsze oferty banków, do którego z nich udać się po dokładne informacje i co zrobić, by zacząć spełniać swoje marzenia. Często ludzie, którzy nie mają środków na rozkręcenie własnej działalności czy kupno mieszkania właśnie dzięki reklamom kredytów mogą wpaść na rozwiązanie swoich problemów i wykorzystać szansę.  Liczba przedstawicieli pierwszej grupy, czyli osób, dla których reklamy o kredytach są uciążliwa jest chyba największa. Problem w tym, że w sumie ciężko określić co tak naprawdę im przeszkadza. Prawdopodobnie ich negatywne nastawienie do tego typu reklam wynika z braku zaufania i małej wiedzy na temat kredytów.

Kredyty walutowe

euro-105726__180Od niedawna na polskim rynku bankowym można zdobyć kredyt w japońskich jenach. Na pierwszy rzut oka zdaje się on być ciekawą alternatywą dla innych kredytów walutowych. Nawet dla kredytu w frankach szwajcarskich (CHF). Czy rzeczywiście warto?  Przed wzięciem kredytu, każdy kredytobiorca długo się zastanawia i stara znaleźć najlepsze rozwiązanie dla siebie. Najlepszy kredyt to w większości wypadków kredyt najtańszy, ten o najniższej racie, choć rzecz jasna nie zawsze. Kierując się takim kryterium najpierw szukamy kredytów w zagranicznych walutach. A gdy już rozglądamy się w tej grupie kredytów, prędzej czy później możemy trafić na kredyt w japońskich jenach (JPY), który od niedawna jest dostępny w Polsce. I na pierwszy rzut oka ten kredyt wydaje się być lepszym od wielu innych.  Zalety kredytu w jenach japońskich są niezaprzeczalne.  * Stopy procentowe w Japonii są znacznie niższe niż w Europie (0,5% w porównaniu do 2,75% w Szwajcarii). To daje szansę na zaciągnięcie kredytu o niższym oprocentowaniu niż w CHF. * Wartość tej waluty w ciągu ostatnich pięciu lat spadła o 40%, ze względu m.in. na recesję gospodarczą. W tym samym czasie wartości walut europejskich spadły o ok. 25%. Na samym tym spadku wartości waluty kredytobiorca mógłby sporo oszczędzić. Zmiana kursów oznacza zmianę wielkości kredytu pozostałego do spłaty.

Kredyt hipoteczny

energy-707208__180Banki w Polsce pobierają bardzo wysokie marże od kredytów hipotecznych. Jak wysokie? Są to stawki dwukrotnie wyższe niż w krajach Europy Zachodniej. Nie zanosi się także, by koszty te miały szybko zmaleć.  Zadłużonych Polaków przybywa, a znaczna część wszystkich kredytów, które biorą, to pożyczki zaciągnięte na zakup mieszkania. Kredyt hipoteczny cieszy się niezwykłą popularnością, z czego z kolei zadowolone są banki zarabiające krocie na prowizjach. Jednak co jest radością dla tych drugich, niekoniecznie uraduje pierwszych – raty kredytów hipotecznych znacznie wzrosły (nawet o 2 procent), co mocno uderza w każdego właściciela kredytu hipotecznego. Skąd te wzrosty?   Podwyżki tłumaczone są przez banki wzrostem rynkowej stawki ceny pieniądza (WIBOR), która wpływa na cenę kredytu (wzrost oprocentowania). Stąd ciężka sytuacja pożyczkobiorców. Jednak ta mogłaby się zmienić, gdyby banki zrezygnowały z wysokiej marży, której nie dorównuje żaden kraj Europy Zachodniej. W Niemczech i we Francji średnia marża dla kredytu hipotecznego to 0,35 procent, zaś w Polsce 1,1 procenta. Oznacza to dla banku znaczne wpływy z kwot, które wpłacają klienci, zaś dla klientów kilkadziesiąt złotych więcej do spłaty miesięcznej raty kredytu.  Przyczynę tak znacznej różnicy w wysokości marży w Polsce może wyjaśnić porównanie liczby udzielanych kredytów hipotecznych. Mimo wciąż narastającego zainteresowania kredytami hipotecznymi w Polsce hipotekę ma znacznie mniej osób niż za granicą. Ponadto istnieje także większe ryzyko, co do spłaty tak dużego kredytu, gdyż nasze pensje są niższe. Z tego też powodu marże mogą pójść ponownie w górę: coraz więcej kredytów udzielonych w przyszłości będzie należało do grupy kredytów niespłacanych w terminie. A osób mających problemy ze spłatą kredytu przybywa równie szybko, co osób posiadających kredyt hipoteczny.

Fundusze inwestycyjne

euro-96290__180Jeśli masz dobry pomysł – na pewno warto wziąć kredyt inwestycyjny. Nie musi to być inwestycja duża, ważne by w dalszej perspektywie przyniosła zwrot i sfinansowała koszt kredytu. Przykładowo – możesz posiadać dom i chcąc zaoszczędzić na energii elektrycznej chciałbyś zamontować na dachu kolektory słoneczne. Takie kolektory wytarzają dodatkową energię elektryczną, za którą już nie musisz płacić, a więc w sposób stały uzyskujesz oszczędność na pobieranym z elektrowni prądzie. Kolektory słoneczne nie są więc w tym przypadku zachcianką, ale prosto skalkulowaną inwestycją – ich cena może okazać się zbyt wysoka w przypadku samodzielnego zakupy – i wtedy pozostaje właśnie skredytowanie kolektorów.    Osobny temat to kredyty konsolidacyjne. To oferta dla osób, które mają już kilka kredytów i chcą połączyć je w jeden – łatwiejszy do zarządzania i – teoretycznie – tańszy. Kredyt konsolidacyjny sam w sobie nie jest zły, jeśli nasze wcześniejsze pożyczki są wysoko oprocentowane, można rozważyć takie rozwiązanie. Ważne jednak, by najpierw wszystko DOKŁADNIE przeliczyć – bywa, że konsolidacja, która ma obniżyć całkowity koszt ponoszony co miesiąc, po podliczeniu wszystkich dodatkowych opłat okaże się rozwiązaniem nieopłacalnym i wtedy nie będzie miała sensu.  Na koniec, jedyną radą jaką można podarować, to zachowanie rozsądku! Nie ma nic gorszego dla naszego portfela, niż pożyczka której nie jesteśmy w stanie spłacić. Nowy telewizor LCD szybko przestanie cieszyć, gdy do drzwi zapuka firma windykacyjna.

Rodzina na swoim

euro-108238__180Do niedawna, kiedy to kredyty mieszkaniowe były dostępne prawie dla każdego, mało kto interesował się rządowym programem “Rodzina na swoim”. Perturbacje na rynkach finansowych zmieniły ten stan rzeczy.  W tej chwili, kiedy o kredyty mieszkaniowe jest trudno bo banki zaostrzyły kryteria ich przyznawania, rządowy program staje się deską ratunkową nie tylko dla klientów, ale i dla deweloperów, których duże zyski gwałtownie spadły z powodu kryzysu na rynkach finansowych. W ramach programu „Rodzina na swoim” przyznawane są dopłaty do kredytu mieszkaniowego. Pomoc państwa polega na tym, że przez 8 lat spłaca ono połowę miesięcznych odsetek od kredytu. Jest więc o co walczyć. Trzeba przy tym spełnić kilka warunków. – Dopłatę mogą dostać tylko osoby nie będące w posiadaniu innego własnościowego mieszkania. – Koszt budowy domu bądź zakupu mieszkania musi się zmieścić w podawanych przez GUS średnich kosztów budowy w województwie lub mieście wojewódzkim. – kredyt mieszkaniowy z dopłatą może być spożytkowany na zakup lub budowę mieszkania o powierzchni nie większej niż 75mkw lub domu jednorodzinnego o powierzchni nie większej niż 140mkw.  Do przyznawania kredytów objętych rządowym programem zostało wybranych początkowo kilka banków, a od początku 2009 przystąpiło do programu kolejne 15 banków. Ich listę, wraz ze szczegółowymi informacjami można znaleźć na stronie Banku Gospodarstwa Krajowego, który pilotuje projekt: www.bgk.com.pl.  Jeśli nie uda nam się załapać na rządowy program pozostaje komercyjny kredyt mieszkaniowy. Pomimo zaostrzenia kryteriów przyznawania kredytów, ich oferta na rynku jest nadal dość bogata. Jeśli nie uda się w jednym banku warto spróbować w następnym. Warto zacząć od sprawdzenia ofert kredytowych w Internecie. A jeśli nie to pozostaje odczekać ten trudny okres lub zgromadzić większy wkład własny. Im większy zgromadzimy wkład własny tym zwykle większa szansa na uzyskanie kredytu.